piątek, 31 października 2014

Co za frajda

Nie spodziewałam się, że mycie okien może sprawić tyle radości. Ponieważ chciałam spróbować swoich możliwości poprosiłam o pomoc koleżankę, która ma dużo większe doświadczenie w myciu i polerowaniu szyb Chciałam umyć okna sama, a nigdy wcześniej tego nie robiłam Koleżanka stała teraz tylko z boku i mówiła mi albo pokazywała, co i jak mam zrobić. Ponieważ zabrałam się za okna, które dawno myte nie były, zaczęłam od czyszczenia framug. Najpierw przetarłam je cifem, niektóre miejsca trzeba było porządnie szorować. Przy okazji też starłam kurze z parapetu i oczyściłam go cifem. Potem szybciutko przygotowałam wodę z płynem i zabrałam się do właściwego mycia okien. Trzeba było umyć zakurzone szyby i zmyć cif z framug i parapetu. Gdy umyte szyby były już suche pzostało tylko polerowanie. Wcale nie było to takie trudne jak myślałam. Wystarczyło spryskać szyby płynem do mycia okien, a potem polerować najlepiej papierowymi ręcznikami. Przy polerowaniu nie można pominąć żadnego miejsca. I okna umyte! Co ciekawe, tym sposobem można umyć okna nawet z zamkniętymi oczami i nie martwić się, że zostaną jakieś smugi. Z myciem okien zeszło mi dość dużo czasu, ale bbyłam taka dumna, że pierwszy raz umyłam je całkiem sama. I naprawdę mycie okien sprawiło mi ogromną frajdę. Dzień był ciepły i słoneczny, więc po skończonej pracy usiadłyśmy wygodnie z koleżanką na tarasie, aby napić się kawy, zjeść pyszne, czekoladowe ciasto upieczone przez moją babcię i poplotkować trochę.