Ciekawe na
jak rozmowne osoby można natknąć się jadąc pociągiem. Ot choćby ostatnio, gdy
wracałem z urlopu jechałem w przedziale z pewną energiczną staruszką, która
postawiła sobie za punkt honoru opowiedzieć mi o swoich ostatnich przeżyciach.
W sumie nie dziwię się jej, bo nie codziennie otrzymuje się mieszkanie w spadku
po siostrze, w dodatku stare i zagracone mieszkanie. Pani Jadzia wspomniała ile to pracy
kosztowało ją samo starcie kurzy z mebli, półek, parapetów, grzejników i całego
tego sprzętu, który nagromadziła jej siostra. Na moje pytanie. Czy musiała sama
robić to wszystko odpowiedziała, że nie ma zamiaru prosić o pomoc, gdy jest jeszcze
na tyle sprawna, by samemu doprowadzić do porządku tych kilka pokoi. Bez pomocy
jednak się nie obyło, bo gdy przyszło do czyszczenia lamp i mycia wysokich
mebli rezolutna Pani Jadzia musiała poprosić wnuka o pomoc. Tak, więc wspólnymi
siłami babcia i wnuk doprowadzili do porządku mieszkanie i postanowili wystawić
na sprzedaż wiele stojących w nim mebli pamiętających Dwudziestolecie Międzywojenne.
Jak skończyła
się ta historia nie było mi dane się dowiedzieć, bo moja stacja zbliżała się nieuchronnie
i musiałem opuścić przedział, a za sprawą babci Jadzi wysiadłem z pociągu z myślą
o tym ile mnie czeka mycia mebli, podług,
odkurzania itp. u mnie na strychu.