piątek, 31 października 2014

Wspomnienia pewnej babci



Ciekawe na jak rozmowne osoby można natknąć się jadąc pociągiem. Ot choćby ostatnio, gdy wracałem z urlopu jechałem w przedziale z pewną energiczną staruszką, która postawiła sobie za punkt honoru opowiedzieć mi o swoich ostatnich przeżyciach. W sumie nie dziwię się jej, bo nie codziennie otrzymuje się mieszkanie w spadku po siostrze, w dodatku stare i zagracone mieszkanie.  Pani Jadzia wspomniała ile to pracy kosztowało ją samo starcie kurzy z mebli, półek, parapetów, grzejników i całego tego sprzętu, który nagromadziła jej siostra. Na moje pytanie. Czy musiała sama robić to wszystko odpowiedziała, że nie ma zamiaru prosić o pomoc, gdy jest jeszcze na tyle sprawna, by samemu doprowadzić do porządku tych kilka pokoi. Bez pomocy jednak się nie obyło, bo gdy przyszło do czyszczenia lamp i mycia wysokich mebli rezolutna Pani Jadzia musiała poprosić wnuka o pomoc. Tak, więc wspólnymi siłami babcia i wnuk doprowadzili do porządku mieszkanie i postanowili wystawić na sprzedaż wiele stojących w nim mebli pamiętających Dwudziestolecie Międzywojenne.
Jak skończyła się ta historia nie było mi dane się dowiedzieć, bo moja stacja zbliżała się nieuchronnie i musiałem opuścić przedział, a za sprawą babci Jadzi wysiadłem z pociągu z myślą o tym ile  mnie czeka mycia mebli, podług, odkurzania itp. u mnie na strychu.