czwartek, 30 października 2014

Wielkie sprzątanie


Dzisiaj miałem mega zadanie do wykonania, przygotowanie kolacji zanim dziewczyna wróci do domu. Nie byłoby to takie straszne gdyby nie to sprzątanie. Plan mam, produkty są, ale to niespodzianka. W skrócie, co się działo w kuchni.
Człowiek musi trzy razy więcej czasu poświęcić na sprzątanie kuchni niż na przygotowanie kolacji. A miałem mieć wolne popołudnie a tu ścieranie podłogi, zmywanie naczyń. Nie ominęły mnie takie przyjemności jak mycie okien to przez moją nieuwagę muszę zapamiętać jak ręce masz urobione po łokcie to nie bież się za zaglądanie przez okno, kto tam chodzi. Myślę, że umyłem wszystko, co nabrudziłem nie wyłączając umycie lodówki czy piekarnika. Umyłem wszystkie szafki na, zewnątrz, bo na porządki w środku to by mi tygodnia brakło, mam tylko taką nadzieję, że dziewczyna nie będzie niczego chciała z kuchni i nie będzie musiała otwierać szafek, niechcący mógłby wypaść jakiś produkt lub naczynie a to wszystko przez ten pośpiech. Następnym razem lepiej zorganizuje czas, żeby się z wszystkim wyrobić. Umycie i wypolerowanie zlewozmywaka to cała wieczność. Następna kolacja przy świecach to na mieście, szybciej będzie znaleźć przytulny lokal, niż spędzić cały dzień na sprzątanie i do tego trzeba by doliczyć straty – chodzi mi tu o artykuły szklane takie jak talerze, szklanki i lampki do wina. Na szczęście nie wytłukłem wszystkiego. Myślę, że do tych małych stłuczek to przy okazji się przyznam, po co psuć rozpoczynający się miły wieczór. Opróżnienie kosza na śmieci zostawiłem na koniec a tam znajdowały się dowody mojej niezdarności podczas przygotowania kolacji. Śmieci wyrzucone, do stołu nakryte, wino schłodzone i w końcu mogę sobie usiąść i czekać na ukochaną. Mam takie wrażenie, że czegoś zapomniałem, aha kwiaty to lecę mam 10 minut to zdążę.