piątek, 31 października 2014

Wspólne sprzątania

Witam.

Będąc małą dziewczynką, często przyglądałam się mojej mamie jak wykonywała czynności dnia codziennego w domu: gotowaniu, prasowaniu, a zwłaszcza sprzątaniu, które wykonywała z niezwykłą starannością. Podpatrywałam ją uważnie i chłonęłam wszystko, bo chciałam w przyszłości równie dobrze zadbać o swój dom, tak jak ona to robiła.
Mama widząc moje zainteresowanie angażowała mnie nieraz do swoich prac.
Jedną z takich czynności, które wykonywałyśmy razem było wycieranie kurzy z mebli, półek i mycie mebli z zewenątrz oraz różnego rodzaju bibelotów jak porcelana czy rzeczy z kryształu.
Najfajniejsze z tego było mycie tych wszystkich zakurzonych przedmiotów.
Ja miałam swoją miskę pełną wody i piany powstałej z płynu. Zanurzałam w niej filiżanki, talerzyki, kieliszki. W sumie to można powiedzieć, że się bawiłam, a nie myłam, bo czy przelewanie wody z jednego naczynia do drugiego można nazwać myciem?
Jak już skończyłam swoją zabawę w mycie to przekładałam wszystko do maminej miski z czystą wodą by się wypłukało. Potem wszystko starannie układałyśmy na ręczniku aby wyschło poza kieliszkami, które od razu wycierałyśmy by lśniły.
Gdy wszystko było już umyte to zabierałyśmy się za mycie półek i innych miejsc, na których mieściły się te wszystkie rzeczy. Wykorzystywałyśmy do tego tą samą wodę, w której ja myłam porcelanę. Ja myłam półki, a mama wycierała je do sucha tak by od razy można było poukładać wszystkie przedmioty.
Po skończonej pracy byłyśmy zmęczona – mama bardziej – ale i zadowolone, że wykonałyśmy kawał dobrej roboty.
Dziś mając swój dom, rodzinę często wspominam tamte czasy miło i ciepło, i żałuje, że moja córcia nie ma tego mojego zapału do pomocy co ja miałam.