czwartek, 30 października 2014

Czysto, że aż miło

Zabrałam się za porządne, generalne sprzątanie łazienki. Kiedyś trzeba było zacząć! Oczyszczanie całej przestrzeni rozpoczęłam od gruntownego mycia i dezynfekowania toalety. Gdy z tym w miarę się uporałam zabrałam się do wanny i umywalki. Najpierw trzeba było pościągać wszystkie rzeczy - mydła, szampony, żele itp. I już można było zabrać się za mycie wanny, a potem za mycie umywalki. Powierzchnie trzeba było najpierw porządnie spłukać wodą, ważne też było umycie armatury. Nie można było też pominąć płytek. Następnym etapem było przetarcie wszystkich powierzchni cifem. Ostatnim elementem czyszczenia wanny i umywalki było porządne spłukanie cifu tak, aby nie zostały żadne smugi. Potem tylko poukładać wcześniej ściągnięte rzeczy. I już łazienka wygląda dużo lepiej. Lecz to jeszcze nie był koniec ze sprzątaniem. Trzeba było odkurzyć kaloryfery. Kaloryfery mają, a pen m, dużo zakamarków, do których łatwo wchodzi kurz, ale które niełatwo się odkurza. Do szczęścia, czyli czystej łazienki, już niewiele brakowało. Wyczyścić i wypolerować lustro, które łatwo i szybko się brudzi. Potem jeszcze tylko trzeba było obowiązkowo opróżnić kosz, a także uzupełnić mydło w płynie i zapasy papieru toaletowego. Ostatnim akcentem sprzątania tej łazienki było wymienienie ręczników na czyste. Potem została do umycia i oczyszczenia druga łazienka Tam zabawa była ta sama, tyle że zamiast wanny trzeba było umyć kabinę prysznicową. Warto też od czasu do czasu umyć okna w łazience, jeżeli tam są. O myciu podłóg łazienkowych to już chyba nie trzeba wspominać. O sprzątaniu łazienek szybko iłatwo się pisze. Ale czasu i energii schodzi