piątek, 23 stycznia 2015

Coś wybuchło!

Dziś podejmę nieco dziwną i tajemniczą sprawę, która dotyczy... A właśnie przekonacie się jak przeczytacie.
Pewnego późnego wieczoru w środku tygodnia już po tak zwanej ciszy nocnej, gdy większość ludzi już spała, a ja z mężem oglądałam jakiś film z dreszczykiem usłyszeliśmy jakiś huk.
Akurat tak się złożyło, że ten dźwięk miał miejsce wraz z jakimś pełnym akcji wątkiem w filmie. Aż oboje podskoczyliśmy z wrażenia. Czym prędzej poszliśmy sprawdzić co i gdzie się stało.
Hałas doprowadził nas do kuchni, w której zobaczyliśmy rozsypany w drobny mak szklany kubek. W sumie gdyby nie ocalałe ucho to trudno byłoby zidentyfikować co się rozbiło, a raczej wybuchło.
Pierwszy ram mi się coś takiego przytrafiło, żeby sama szklanka eksplodowała i to w drobny mak.
Sprzątanie tego pobojowiska trochę mi zajęło. Co większe kawałki to ręcznie pozbierałam z podłogi i szafki, ale te maciupeńkie to zamiotłam, a potem to jeszcze odkurzyłam podłogę. Trudno, że było już po dziesiątej, ale jak mus to mus.

W domu mam dwa rodzaje takich kubków i odziwo rozpadł się ten firmowy a taki zwykły z marketu nie. Co powinno być chyba na odwrót, bo taki z marketu tani to niby gorszy powinien być przecież.

Muszę poczytać czemu tak się dzieje z tymi kubkami. Jak będzie trzeba to się ich pozbędę. Wolałabym nie znaleźć się w sytuacji, gdy w kubku jest gorąca herbata a ten nagle się rozpadnie. Jeszcze dorosły jakoś tam by to przeżył, ale dziecko.
Trzeba pobawić się w detektywa i wyśledzić o co ty chodzi.