Dziś podejmę nieco
dziwną i tajemniczą sprawę, która dotyczy... A właśnie
przekonacie się jak przeczytacie.
Pewnego późnego
wieczoru w środku tygodnia już po tak zwanej ciszy nocnej, gdy
większość ludzi już spała, a ja z mężem oglądałam jakiś
film z dreszczykiem usłyszeliśmy jakiś huk.
Akurat tak się
złożyło, że ten dźwięk miał miejsce wraz z jakimś pełnym
akcji wątkiem w filmie. Aż oboje podskoczyliśmy z wrażenia. Czym
prędzej poszliśmy sprawdzić co i gdzie się stało.
Hałas doprowadził
nas do kuchni, w której zobaczyliśmy rozsypany w drobny mak szklany
kubek. W sumie gdyby nie ocalałe ucho to trudno byłoby
zidentyfikować co się rozbiło, a raczej wybuchło.
Pierwszy ram mi się
coś takiego przytrafiło, żeby sama szklanka eksplodowała i to w
drobny mak.
Sprzątanie tego
pobojowiska trochę mi zajęło. Co większe kawałki to ręcznie
pozbierałam z podłogi i szafki, ale te maciupeńkie to zamiotłam,
a potem to jeszcze odkurzyłam podłogę. Trudno, że było już po
dziesiątej, ale jak mus to mus.
W domu mam dwa
rodzaje takich kubków i odziwo rozpadł się ten firmowy a taki
zwykły z marketu nie. Co powinno być chyba na odwrót, bo taki z
marketu tani to niby gorszy powinien być przecież.
Muszę poczytać
czemu tak się dzieje z tymi kubkami. Jak będzie trzeba to się ich
pozbędę. Wolałabym nie znaleźć się w sytuacji, gdy w kubku jest
gorąca herbata a ten nagle się rozpadnie. Jeszcze dorosły jakoś
tam by to przeżył, ale dziecko.
Trzeba pobawić się
w detektywa i wyśledzić o co ty chodzi.