Z nowym rokiem, w naszym osiedlowym
Zieleniaku duże zmiany, jest nowa właścicielka, wcześniejsza Pani chwaliła się,
że z mężem szukają czegoś większego to widać szybko znaleźli, po drugie wielkie
przemeblowanie. Gdy wszedłem do sklepu myślałem, że pomyliłem wejścia: młode
Panie, nowy wystrój, duże zmiany w przemeblowaniu o mały włos przewróciłbym
lodówkę z bio-sokami. Nowa właścicielka Pani Monika przedstawia się
uśmiechnięta, przedstawiła swoją siostrę Jowitę powiedziała, że teraz one
będzie zaopatrywać osiedlowych mieszkańców w zdrowe owoce i warzywa. Obsłużyła
mnie a jej siostra ścierała lodówki na zewnątrz, następnie myje półki, ucieka
na zaplecze odkurzyć podłogę, pracowity dzisiaj dzień, zgadza się, ogarniemy
wszystko to później będzie tylko lepiej, dziękuje i wracam do domu. Ela pyta
się czy sam wybierałem owoce i warzywa, bo są bardzo ładne. Przyznaję się, że
jest nowa właścicielka Monika, młoda i sympatyczna to dobry ma marketing,
myślę, że będzie miała wielu klientów. Za to obrywa mi się, że tak się
zachwycam Moniką, to wy na Ty jesteście, Ela chyba jest troszkę zazdrosna. Aby
załagodzić sytuację pomogłem przy obiedzie, co zdarza mi się czasami. Po
obiedzie zaproponowałem umycie brudnych naczyń i posprzątanie kuchni, co Ela
przyjęła z wielkim entuzjazmem. Zabrałem
się za mycie naczyń, następnie umyłem blaty, stół, umyłem lodówkę na zewnątrz, umyłem
kuchnie gazową, wyszorowałem zlewozmywak, zabrałem się za mycie podłogi, na
koniec opróżniłem kosz na śmieci. Gdy wróciłem Ela uśmiechnięta rzuca mi się na
szyję i całuje, mówi kochanie chyba muszę się częściej na ciebie obrażać, taki
jesteś chętny do pomocy, pracy… Dałeś się wkręcić, ha, ha…