piątek, 9 stycznia 2015

Wkręcony…

      Z nowym rokiem, w naszym osiedlowym Zieleniaku duże zmiany, jest nowa właścicielka, wcześniejsza Pani chwaliła się, że z mężem szukają czegoś większego to widać szybko znaleźli, po drugie wielkie przemeblowanie. Gdy wszedłem do sklepu myślałem, że pomyliłem wejścia: młode Panie, nowy wystrój, duże zmiany w przemeblowaniu o mały włos przewróciłbym lodówkę z bio-sokami. Nowa właścicielka Pani Monika przedstawia się uśmiechnięta, przedstawiła swoją siostrę Jowitę powiedziała, że teraz one będzie zaopatrywać osiedlowych mieszkańców w zdrowe owoce i warzywa. Obsłużyła mnie a jej siostra ścierała lodówki na zewnątrz, następnie myje półki, ucieka na zaplecze odkurzyć podłogę, pracowity dzisiaj dzień, zgadza się, ogarniemy wszystko to później będzie tylko lepiej, dziękuje i wracam do domu. Ela pyta się czy sam wybierałem owoce i warzywa, bo są bardzo ładne. Przyznaję się, że jest nowa właścicielka Monika, młoda i sympatyczna to dobry ma marketing, myślę, że będzie miała wielu klientów. Za to obrywa mi się, że tak się zachwycam Moniką, to wy na Ty jesteście, Ela chyba jest troszkę zazdrosna. Aby załagodzić sytuację pomogłem przy obiedzie, co zdarza mi się czasami. Po obiedzie zaproponowałem umycie brudnych naczyń i posprzątanie kuchni, co Ela przyjęła z wielkim entuzjazmem.  Zabrałem się za mycie naczyń, następnie umyłem blaty, stół, umyłem lodówkę na zewnątrz, umyłem kuchnie gazową, wyszorowałem zlewozmywak, zabrałem się za mycie podłogi, na koniec opróżniłem kosz na śmieci. Gdy wróciłem Ela uśmiechnięta rzuca mi się na szyję i całuje, mówi kochanie chyba muszę się częściej na ciebie obrażać, taki jesteś chętny do pomocy, pracy… Dałeś się wkręcić, ha, ha…