wtorek, 13 stycznia 2015

Sprzątanie pokoju po zimowym urlopie

Z wielkim żalem wróciłam wczoraj do domu z wspaniałego zimowego urlopu. Korzystając z tego, że na uczelni zrobili nam wolne już 2 tygodnie przed Świętami pojechałam na kilkanaście dni do ciepłych krajów, miejsca jednak nie zdradzę, ale warto było. Po powrocie do kraju pojechałam od razu na Święta do babci. Każdego roku u niej właśnie świętujemy Boże Narodzenie. Tym bardziej, że mieszka od nas bardzo daleko. Rodzinka wróciła do siebie zaraz po Świętach. Ja zostałam jak najdłużej się dało, czyli do wczoraj. Dziś zaczynają się zajęcia na uczelni i sesja za pasem. Czas wrócić do rzeczywistości. Najgorsze jest to, co zastałam wczoraj po powrocie do domu. Muszę zaznaczyć, że nie lubię jak ktoś myszkuje po moich rzeczach podczas mojej nieobecności. Wchodzę do swojego pokoju i – mimo że wszyscy się zarzekali – na pierwszy rzut oka było widać, że coś tam w tym pokoju się działo. Tu i ówdzie meble były pobrudzone czymś klejącym, nawet drzwi od szafek się kleiły. Także dziś po wykładach nie pozostało mi nic innego, jak zabrać się do sprzątania. Na pierwszy plan poszło mycie szafek, mebli z zewnątrz. Od razu zabrałam się też za umycie frontów szafek; nie wszystkie były brudne, ale gdzieniegdzie były klejące się miejsca. Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, gdzie tylko znalazłam kurz, to kolejny krok sprzątania mojego pokoju. Przy okazji zabrałam się za wytarcie kurzy z obrazów/lamp/bibelotów/książek itp., dawno tego nie robiłam, a kurz lubi się szybko gromadzić, więc chciałam posprzątać na błysk. Ostatnim elementem sprzątania było umycie podłóg. I już pokój wyglądał jak nowy. Spokojnie mogłam usiąść do nauki.