Kolejny zimowy weekend upływał sobie
pod znakiem nadrabiania zaległości serialowych, a mam co nadrabiać
bo z gatunku SF kilka dobrych seriali wyszło i czas to w końcu
pooglądać. Tak mnie to wciągnęło, że z czystej oszczędności
czasu zamówiłem sobie dużą pizzę zamiast tradycyjnie coś sobie
na obiad ugotować. Czekając na kuriera zmusiłem się do oderwania
wzroku od telewizora i czekając na jedzonko umyłem blaty kuchenne,
a po namyśle umyłem kuchenkę mikrofalową i lodówkę z zewnątrz.
W końcu stwierdziłem, że skoro i tak już ogarniam kuchnię to nie
zawadzi zmyć podłogę. Przynajmniej dałem oczom odpocząć.
Tymczasem dzwonek imitujący sygnał tokijskiego metra dał znać,
że ktoś czeka przed drzwiami. Kurier z pizzerii miał dobre tempo i
mogłem cieszyć się smacznym i ciepłym posiłkiem. Nawiasem mówiąc
z kartonem pizzy zasiadłem na powrót przed telewizor odpalając z
nośnika usb kolejne odcinki serialu. I tak sobie weekend mijał.
Nawet Spaślak skończył focha i licząc na kawałek pizzy
pomiaukiwał obok fotela. W końcu wrzuciłem mu skrawek do miski, a
że był to ostatni kawałek to wyrzuciłem karton i po krótkim
zastanowieniu postanowiłem wyjść jeszcze na kilka minut się
przewietrzyć w drodze po niezbyt pilne zakupy.