Dzisiaj skończyłem szybciej pracę, gdy wróciłem
do domu pomyślałem, że zrobię duże zakupy zanim Ela wróci do domu. Sprawdziłem,
co jest w lodówce, w szafkach, zrobiłem listę i muszę powiedzieć dość długa
była. Zabrałem duży plecak, dwie duże siatki, portfel z gotówką dla
bezpieczeństwa zabrałem kartę na wszelki wypadek, jakby brakło gotówki. Zakupy zajęły
prawie dwie godziny, gdy wróciłem, zastałem karteczkę od Eli, że z koleżanką
wybrały się na basen. Wypakowałem produkty na stole: nabiał, owoce i warzywa,
produkty suche oraz kawę, herbatę oraz wytrawne czerwone wino na wieczór. Zabrałem
się za mycie lodówki, przed wyjściem włączyłem na rozmrażanie, teraz zastałem
mokre ścierki na podłodze. Na początek: starłem ścierką wodę, wyciągnąłem
półki, umyłem w środku całą lodówkę, umyłem półki oraz szuflady, zabrałem się
za mycie lodówki z zewnątrz. Po skończeniu włączyłem i po czasie napełniłem
produktami. Zabrałem się za chowanie innych produktów do szafek. Na początek zabrałem
się za mycie szafek, mebli z zewnątrz, jak wyschły to poukładałem produkty,
jeszcze umyłem stół i blaty, na koniec odkurzyłem podłogę i umyłem. Muszę
przyznać, że troszkę pracochłonne te zakupy… Jak Ela wróciła, pytam, co
kochanie robimy, Ela czujna, podbiegła do mnie ucałowała, może… aha jedziemy na
zakupy, a później będziemy mieli miły wieczór. Zakupy odparłem, Ela z uśmiechem
najpierw obowiązki później przyjemność. To super, zakupy zrobiłem wcześniej,
to, na czym skończyliśmy. Dziewczyna zaskoczona wyrwała mi się i uciekła
sprawdzić lodówkę, później szafki to się postarałeś, to będziemy mieli więcej
czasu dla siebie…