wtorek, 27 stycznia 2015

Miłe porządki…


Dzisiaj skończyłem szybciej pracę, gdy wróciłem do domu pomyślałem, że zrobię duże zakupy zanim Ela wróci do domu. Sprawdziłem, co jest w lodówce, w szafkach, zrobiłem listę i muszę powiedzieć dość długa była. Zabrałem duży plecak, dwie duże siatki, portfel z gotówką dla bezpieczeństwa zabrałem kartę na wszelki wypadek, jakby brakło gotówki. Zakupy zajęły prawie dwie godziny, gdy wróciłem, zastałem karteczkę od Eli, że z koleżanką wybrały się na basen. Wypakowałem produkty na stole: nabiał, owoce i warzywa, produkty suche oraz kawę, herbatę oraz wytrawne czerwone wino na wieczór.   Zabrałem się za mycie lodówki, przed wyjściem włączyłem na rozmrażanie, teraz zastałem mokre ścierki na podłodze. Na początek: starłem ścierką wodę, wyciągnąłem półki, umyłem w środku całą lodówkę, umyłem półki oraz szuflady, zabrałem się za mycie lodówki z zewnątrz. Po skończeniu włączyłem i po czasie napełniłem produktami. Zabrałem się za chowanie innych produktów do szafek. Na początek zabrałem się za mycie szafek, mebli z zewnątrz, jak wyschły to poukładałem produkty, jeszcze umyłem stół i blaty, na koniec odkurzyłem podłogę i umyłem. Muszę przyznać, że troszkę pracochłonne te zakupy… Jak Ela wróciła, pytam, co kochanie robimy, Ela czujna, podbiegła do mnie ucałowała, może… aha jedziemy na zakupy, a później będziemy mieli miły wieczór. Zakupy odparłem, Ela z uśmiechem najpierw obowiązki później przyjemność. To super, zakupy zrobiłem wcześniej, to, na czym skończyliśmy. Dziewczyna zaskoczona wyrwała mi się i uciekła sprawdzić lodówkę, później szafki to się postarałeś, to będziemy mieli więcej czasu dla siebie…