Wróciłem z przerwy Świątecznej do mojego mieszkanka
odbierając po drodze kota, który miał przymusowe wakacje u koleżanki, bo mnie
nie było dobre dwa tygodnie. Gdy się rozpakowałem nadszedł czas na ogarnięcie nieco
tych moich czterech kątów, bo kurz się nazbierał pod moją nieobecność, zwłaszcza
moje czarne biurko pod komputer prosiło się o to. Tak, więc zaczynając od
stanowiska komputerowego starłem kurze z mebli potem jeszcze wytarłem kurze z
parapetów, no i z całego sprzętu elektronicznego, jaki mam i już można było
normalnie patrzeć na mój pokój. Donośnie
miauknięcie przypomniało mi, że Spaślak chciałby swojej ulubionej karmy, tak,
więc oderwawszy się od sprzątania napełniłem kociakowi miskę świekro zakupioną
karmą i przy okazji napełniłem mu kuwetę piaskiem. Łazienka nie wymagała sprzątania, tu nie
zdążyło się zakurzyć. Z kolei w kuchni przyszło mi zetrzeć kolejne kurze z
mebli i parapetów.
Miałem, więc za sobą ogarnięcie mieszkania po powrocie
i mogłem ruszyć do marketu po brakujące mi jeszcze produkty spożywcze.