środa, 28 stycznia 2015

Toaleta i kobel

Czy zdarzyło się Wam kiedyś korzystać z publicznej toalety? Myślę, że tak. Chyba każdy był w takiej sytuacji na przykład w podróży lub podczas zakupów w centrum handlowym, że musiał iść do publicznego WC.
Szczerze mówiąc staram się unikać takich miejsc, ale nigdy nie wiadomo co i kiedy nas przymusi by udać się w takie miejsce.
Można powiedzieć, że są toalety i kible. Te pierwsze to zazwyczaj mieszczą się w centrach handlowych, przychodniach, urzędach, restauracjach i tym podobnych instytucjach. Te gorsze czyli kible to zazwyczaj są na dworcach i kiepskich lokalach gastronomicznych typu bar. Łatwo je odróżnić od siebie. Przeważnie toalety są zadbane, czyste, dezynfekowane i myte kilka razy dziennie. I mimo natłoku osób, które z nich korzystają unosi się w nich miły zapach, który świadczy o czystości tychże pomieszczeń. Do takiej toalety warto iść, bo nie odstrasza od przekroczenia jej progu. Niestety o kiblach już tego powiedzieć nie można. Zanim się do nich wejdzie to już odstraszają klienta swym brzydkim zapachem. A i w niejednym brak jest papieru toaletowego czy kostki odświeżającej.
Dziwne jest to, że kible są przeważnie droższe od toalety, które są nieraz za darmo, a niczego w nich nie brakuje. Osoby, które dbają o ich czystość nie zapominają uzupełnić papieru toaletowego i ręczników papierowych czy nawet mydła w płynie. Nieraz można nawet spotkać panią, która akurat myje cześć ubikacji. A kibel pozostawiony sam sobie. Tam brakuje tylko napisu jak JAK WYJDZIESZ TO UMYJ PO SOBIE POMIESZCZENIE :)