Czy zdarzyło się
Wam kiedyś korzystać z publicznej toalety? Myślę, że tak. Chyba
każdy był w takiej sytuacji na przykład w podróży lub podczas
zakupów w centrum handlowym, że musiał iść do publicznego WC.
Szczerze mówiąc
staram się unikać takich miejsc, ale nigdy nie wiadomo co i kiedy
nas przymusi by udać się w takie miejsce.
Można powiedzieć,
że są toalety i kible. Te pierwsze to zazwyczaj mieszczą się w
centrach handlowych, przychodniach, urzędach, restauracjach i tym
podobnych instytucjach. Te gorsze czyli kible to zazwyczaj są na
dworcach i kiepskich lokalach gastronomicznych typu bar. Łatwo je
odróżnić od siebie. Przeważnie toalety są zadbane, czyste,
dezynfekowane i myte kilka razy dziennie. I mimo natłoku osób,
które z nich korzystają unosi się w nich miły zapach, który
świadczy o czystości tychże pomieszczeń. Do takiej toalety warto
iść, bo nie odstrasza od przekroczenia jej progu. Niestety o
kiblach już tego powiedzieć nie można. Zanim się do nich wejdzie
to już odstraszają klienta swym brzydkim zapachem. A i w niejednym
brak jest papieru toaletowego czy kostki odświeżającej.
Dziwne jest to, że
kible są przeważnie droższe od toalety, które są nieraz za
darmo, a niczego w nich nie brakuje. Osoby, które dbają o ich
czystość nie zapominają uzupełnić papieru toaletowego i
ręczników papierowych czy nawet mydła w płynie. Nieraz można
nawet spotkać panią, która akurat myje cześć ubikacji. A kibel
pozostawiony sam sobie. Tam brakuje tylko napisu jak JAK WYJDZIESZ TO
UMYJ PO SOBIE POMIESZCZENIE :)