piątek, 5 grudnia 2014

Coraz bliżej Święta

Już jest grudzień. Dni tak szybko mijają i nim się obejrzymy będą święta.
Nie wiem jak u was, ale mnie czeka jeszcze mnóstwo pracy. Nie mam tu na myśli przedświątecznych zakupów. O, nie.
Moją zmorą są przedświąteczne porządki.
Co prawda jeszcze nie przywaliła mnie sterta brudu i kurzu, nie przylepiłam się jeszcze do podłogi, a przez okna jeszcze widać świat. Jednak jak to w naszej kulturze, tradycji jest takie super sprzątanie, odpicowanie caluśkiego mieszkania odbywa się w zasadzie dwa razy do roku. Pierwszy raz to są wiosenne porządki, które wiążą się też z Wielkanocą. A drugie sprzątanie zazwyczaj czynimy na Boże Narodzenie i Nowy Rok zarazem by dobrze go rozpocząć.
Takie ogólne sprzątanie jak mycie odkurzanie, mycie podłóg czy ścieranie kurzy to na bieżąco jest robione. Najgorzej jest z odkurzaniem pod meblami czy łóżkami. Nie raz nie chce się po prostu odsuwać tego wszystkiego by poodkurzać i umyć.
Odkurzanie grzejników też nie jest przyjemne zwłaszcza, gdy się ma takie stare żeliwne. Ciężko się dostać do tych wszystkich grzejnikowych zakamarków, a i uważać trzeba bo można sobie stłuc rękę.
Tak tu o tym piszę i trochę się przeraziłam ogromem czekającej mnie pracy. To nic, dam radę. Od poniedziałku muszę wziąć się solidnie do pracy, by zdążyć przed świętami. Jak dzieci będą w szkole ja załączam ulubioną muzykę biorę ściereczkę w dłoń, wiadro z wodą i robię swoje. Jakoś trzeba się zmobilizować by dom na święta lśnił i by miło się w nim wszyscy czuli.