środa, 10 grudnia 2014

Nowe mieszkanie, sprzątanie przedpokoju

Obudziłam się rano trochę zdezorientowana. Otworzyłam oczy, nie mogłam sobie przypomnieć gdzie się znajduję. Dopiero po chwili zaczęło do mnie docierać, że jestem w mieszkaniu, które właśnie wynajęłam. Dziś spałam tu 1-szą noc, a od 3 dni zdążyłam już posprzątać kuchnię, pokój i łazienkę. Dziś ostatni dzień sprzątania; został mi tylko przedpokój. U mnie w mieszkaniu wchodzi się z zewnątrz do przedpokoju, zaraz po prawej stronie jest łazienka i kuchnia, a na lewo kilka schodków w górę prowadzi do pokoju, obok pokoju jest wnęka, w której stoi szafa tak duża, że nawet ja się tam spokojnie zmieszczę, czyli jest dużo miejsca na ubrania. Schodki są strome, na szczęście mają poręcz, której można się przytrzymać. Najpierw zajęłam się szafą, musiałam ją odświeżyć w środku; była trochę w pajęczynach. Nawet mycie drzwi wewnętrznych sprawiło nie lada kłopot. Następnie zabrałam się za wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów. Widać, że dawno nikt tego nie robił. Kolejnym koniecznym zadaniem do zrobienia było odkurzanie podłóg, dywanów, wykładzin. Dywan pod wpływem odkurzania nawet kolor zaczął zmieniać. Przy tej czynności postanowiłam sobie, że pierwszym większym zakupem, jakim zrobię będzie kupienie nowego dywanu. Dopełnieniem sprzątania jprzedpokoju było odkurzanie i mycie schodów. Oczywiście przed ich umyciem ściągnęłam dywan. A tak już na sam koniec sprzątania całego mieszkania zrobiłam 3 rzeczy: najpierw wzięłam się za czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia we wszystkich pomieszczeniach, następnie za umycie luster i powierzchni szklanych - wszędzie, gdzie tylko były (z wyjątkiem okien), a na końcu za wycieranie i mycie listew przypodłogowych. I tak doprowadziłam mieszkanie do czystego, schludnego wyglądu.