poniedziałek, 8 grudnia 2014

Porządki przed urodzinami Pani Urszuli. Cz. 3


            Piątek, ostatni dzień przygotowań, dzisiaj wieczorem przyjeżdża rodzeństwo mojej Eli: Julia z mężem Romanem, dziećmi: Mirandą i Andrzejem, Regina z mężem Mateuszem, dziećmi: Eweliną, Tomkiem oraz Michał z Malwiną, dziećmi: Mariuszem, Anitą, Bartkiem, mam nadzieję, że nikogo nie pomylę. Dzisiaj nie było tak wczesnej pobudki, przed 9 Ela obudziła mnie i zaprosiła na śniadanie. Zjedliśmy i zaplanowaliśmy obowiązki: ja mam jechać do sklepu po trunki, przynieść drewna i rozpalić w kominku, pomóc Eli przy sałatkach. Ela z mamą będą robić placki, sałatki, gulasz, krokiety, mięsa pieczone itp. Pytam czy czegoś nie brakuje i jadę po trunki, jak wracam Ela robi sałatkę, pomagam w obieraniu i krojeniu warzyw w kostkę. Myję brudne naczynia, ścieram stół i ścieram blaty, kiedy chwilowo w kuchni nikogo nie ma zamiatam podłogę, aby nie roznosić okruchów po mieszkaniu. Idę po drzewo i zabieram się za rozpalanie w kominku, przy rozpalaniu mam pecha nie ma ciągu, nagle buchnęło dymem i popiołem. Otworzyłem szeroko okna, zabrałem się za odkurzanie dywanów i podłóg, następnie wytarłem kurze z wszystkich powierzchni, wytarłem kurze z obrazów, bibelotów, książek itp. ścieram kurz z parapetów, odkurzam grzejniki, zabrałem się za czyszczenie zewnętrzne lamp, elementów oświetlenia, myślę, że wszystko czyste… Pani Ula woła na obiad, jemy, rozmawiamy i czekamy na gości. Po jedzeniu pomagam Eli posprzątać kuchnię, ścieram stół, blaty, zamiatam podłogę, Ela myje naczynia, myję lodówkę na zewnątrz, myję kuchenkę mikrofalową oraz piekarnik. Opróżniam kosz na śmieci, a Ela myje podłogę, koniec roboty… Do kolacji jest już cała rodzina, zasiadamy do stołu, rozmawiamy, jemy, pijemy, kończymy przed północą, trzeba się wyspać, czeka nas duża impreza…