Wreszcie w domu, po
tygodniowym wypadzie do Pani Urszuli. Zjedliśmy kolację, wykąpaliśmy się i do
łóżka, podróż była męcząca i bardzo długa. Wstaliśmy przed 9, zjedliśmy
śniadanie i wybieramy się na zakupy, Ela chcę odkurzacz: mały, cichy i z filtrem
przeciwalergicznym. Gdy wróciliśmy, byliśmy zadowoleni, to jak testujemy
sprzęt, rozpakowałem odkurzacz. Ela odkurzyła podłogi, dywany, wykładziny
następnie zabrała się za odkurzanie wszystkich kaloryferów, później odkurzanie
schodów. Odkurzacz zdał test celująco podsumowuje Ela: jest bardzo cichy, jest
wygodny i bardzo mocny. To zrobimy sprzątanie dzisiaj i piątek będziemy mieli
wolne, oczywiście zgodziłem się zabrałem się za ścieranie podłóg a Ela za
ścieranie kurzy z mebli, półek, parapetów, wytarcie kurzy z obrazów, książek,
bibelotów. Rozpakowaliśmy nasze walizki z podróży, zrobiliśmy pranie. Ela
zrobiła pyszną pizzę na obiad, po jedzeniu zabraliśmy się za porządki. Ela
zabrała się za kuchnię: umycie
blatów/stołów/lad kuchennych, umycie frontów szafek, umyła brudne naczynia i
namawiała mnie do zakupu zmywarki, jeszcze umycie i wypolerowanie
armatury/zlewozmywaka, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki
mikrofalowej/piekarnika i gotowe, kuchnia będzie czysta. Ja zabrałem się za
łazienkę: czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia, mycie pralki z
zewnątrz, czyszczenie luster i powierzchni szklanych, umyłem wannę i płytki i
łazienka lśniła czystością i w końcu pachniało. Po tygodniu nie wietrzenia
mieszkania wszystkie zapachy skumulowały się w łazience, muszę kupić wiatrak z
czujnikiem i zamontować do kratki wentylacyjnej, bo czasami trzeba wietrzyć
kilka godzin po długim wyjeździe. Do wieczora uporaliśmy się z porządkami, a
wieczorkiem zjedliśmy kolację, napiliśmy się po lampce czerwonego wina i
oddaliśmy się słuchaniu audiobooka pt. Biała Masajka.