środa, 17 grudnia 2014

Domowa codzienność.


        Wreszcie w domu, po tygodniowym wypadzie do Pani Urszuli. Zjedliśmy kolację, wykąpaliśmy się i do łóżka, podróż była męcząca i bardzo długa. Wstaliśmy przed 9, zjedliśmy śniadanie i wybieramy się na zakupy, Ela chcę odkurzacz: mały, cichy i z filtrem przeciwalergicznym. Gdy wróciliśmy, byliśmy zadowoleni, to jak testujemy sprzęt, rozpakowałem odkurzacz. Ela odkurzyła podłogi, dywany, wykładziny następnie zabrała się za odkurzanie wszystkich kaloryferów, później odkurzanie schodów. Odkurzacz zdał test celująco podsumowuje Ela: jest bardzo cichy, jest wygodny i bardzo mocny. To zrobimy sprzątanie dzisiaj i piątek będziemy mieli wolne, oczywiście zgodziłem się zabrałem się za ścieranie podłóg a Ela za ścieranie kurzy z mebli, półek, parapetów, wytarcie kurzy z obrazów, książek, bibelotów. Rozpakowaliśmy nasze walizki z podróży, zrobiliśmy pranie. Ela zrobiła pyszną pizzę na obiad, po jedzeniu zabraliśmy się za porządki. Ela zabrała się za kuchnię: umycie blatów/stołów/lad kuchennych, umycie frontów szafek, umyła brudne naczynia i namawiała mnie do zakupu zmywarki, jeszcze umycie i wypolerowanie armatury/zlewozmywaka, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki mikrofalowej/piekarnika i gotowe, kuchnia będzie czysta. Ja zabrałem się za łazienkę: czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia, mycie pralki z zewnątrz, czyszczenie luster i powierzchni szklanych, umyłem wannę i płytki i łazienka lśniła czystością i w końcu pachniało. Po tygodniu nie wietrzenia mieszkania wszystkie zapachy skumulowały się w łazience, muszę kupić wiatrak z czujnikiem i zamontować do kratki wentylacyjnej, bo czasami trzeba wietrzyć kilka godzin po długim wyjeździe. Do wieczora uporaliśmy się z porządkami, a wieczorkiem zjedliśmy kolację, napiliśmy się po lampce czerwonego wina i oddaliśmy się słuchaniu audiobooka pt. Biała Masajka.