Ostatnio dorwało mnie dość wredne przeziębienie i kilka dni
spędziłem pod kocem wygrzewając się. Na szczęście miałem pod ręką kilka książek
i tablet, więc mi się nie nudziło. Odpuściłem sobie ze sprzątaniem mieszkania i
większość dnia spędzałem w łóżku, całe szczęście przed chorobą zaopatrzyłem
sobie lodówkę i nie musiałem dzięki temu wychodzić na zakupy. Gdy już lekarstwa
zaczęły działać i nie musiałem odpalać jednej chusteczki od drugiej pozwoliłem
sobie na odkurzenie podłóg w całym mieszkaniu, tego samego dnia postanowiłem jeszcze,
że zmyję podłogi. Dzień później czułem się już trochę lepiej i zamiast zamówić
sobie pizzę, zrobiłem normalny obiad przy okazji wycierając stół i blaty
kuchenne umyłem też kuchenkę mikrofalową i lodówkę z zewnątrz by z czystym
sumieniem położyć się dalej do łóżka. Tak jak się spodziewałem, zainwestowanie
w lekarstwa, które pije się na gorąco zamiast połykać jako tabletki odniosło
odpowiedni skutek i szybko dochodziłem do siebie. Trzeciego dnia już naprzemian
to trochę leżałem, to krzątałem się po mieszkaniu. Nachylając się nad biurkiem
zobaczyłem kurz i już nie odpuściłem tylko wytarłem kurze z mebli w całym mieszkaniu.
Ani się obejrzałem jak minęły trzy dni, zaczął się czwarty a przeziębienie
minęło. Dobrze, że zmusiłem się w trakcie choroby do sprzątania, bo dzięki temu
mam mniej roboty przed nadchodzącym weekendem. Pewnie ktoś wpadnie obejrzeć skoki,
więc w mieszkaniu musi być porządek.