Ostatnie
przygotowania do świąt, w poniedziałek przystroiłem mieszkanie, jakieś 200
metrów łańcucha, 4 rodzaje żarówek razem 800 światełek oraz 2 duże pudła bombek:
czerwonych i złotych, niektóre z gwiazdkami, następne z mikołajem. Zadanie
mogłoby się wydawać proste i szybkie, ale jest bardzo pracochłonne. Kilka
godzin zleciało przy przystrajaniu mieszkania, następnie sprawdzenie czy
wszystko działa i jak wygląda, wszystko super. Ela zajęta wypiekami,
przygotowałem obiad oraz posprzątałem z grubsza kuchnię: umyłem meble, stół,
blaty, pozamiatałem kuchnię, umyłem brudne naczynia po obiedzie oraz misę od
miksera. Po obiedzie pomogłem Eli przy krokietach, przygotowałem farsz: obrałem
cebulę i grzyby, pokroiłem, podsmażyłem i wymieszałem z wcześniej przygotowaną
kapustą doprawiłem. Krokieciki będą na ostro, Ela pozawijała, muszę przyznać
bardzo zręcznie niej to wychodzi, ja zabrałem się za smażenie. Do kolacji
uporaliśmy się z większością zaplanowanych zadań. We wtorek Ela będzie lepić
pierogi, ja zabieram się za przygotowanie Kutii, następnie z Elą ogarniemy
kuchnię, umyjemy fronty szafek, umyjemy meble i stół, umyjemy lodówkę, piekarnik
na zewnątrz, pozamiatamy podłogę, opróżnię kosz ze śmieci i zabierzemy się za
wspólne ubieranie choinki. Przy przystrajaniu drzewka świątecznego było wiele
zabawy, troszkę roboty, ale zrelaksowaliśmy się od codziennych porządków i gotowania.
Odkurzyliśmy podłogę i dom wysprzątany i przygotowany do świąt. W końcu po
kilku dniach bieganiny spokojny wieczór, zjedliśmy kolację i posiedzieliśmy
długo rozmawiając o świętach oraz o odwiedzinach rodzeństwa, kuzynostwa…