Ze wszystkich zwierzaków świata najbardziej lubię koty, niestety czasem kot i świeżo posprzątany pokój nie za bardzo do siebie pasują zwłaszcza, gdy opiekujesz się kocurem o długiej sierści. O tym jak taki pupilek linieje i zostawia wszędzie mnóstwo sierści miałem się okazję przekonać ostatnio, gdy przez kilka dni miałem pod opieką kota koleżanki. Gonzo należy do tych długowłosych i w dodatku jest dość ruchliwy. Odkurzanie podłogi gwarantowane przynajmiej raz dziennie. Na szczęście kociak wie co to jest kuweta i do czego ona służy więc oszczędził mi zmywania podłogi i wietrzenia pokoju.
Mój kocurek ma klasyczną sierść i nigdy nie miał z nią problemów, ale chwilowo jest u rodziców na łowach bo myszy na zimę się chcą wprowadzić.
Na tą wypadającą sierść zwróciłem koleżance uwagę i poleciłem dobrego weterynarza bo Gonzo zdecydowanie gubi jej za dużo.
Ogólnie zwierzak okazał się poza powyższą niedogodnością bardzo sympatyczny i nie miauczał za dużo, że coś mu się na tymczasowym lokum nie podoba. Na szczęście mój Spaślak był u rodziców więc nie było problemu z nietolerowaniem się kocurów.
Koleżanka wróciła z delegacji i chyba potraktowała poważnie moje spostrzeżenie odnośnie sierści, bo gdy wczoraj ścierałem kurze z parapetu w salonie widziałem przez okno jak wychodziła z domu z Gonzem w transporterze.