piątek, 12 grudnia 2014

zanim przyjdzie gość

Na dziś moja córcia umówiła się na zabawę ze swoją koleżanką z klasy, Wiktorią.
Już od początku tygodnia chodziła i mówiła o tym spotkaniu. Dziewczynki znają się jeszcze z przedszkola. Były w jednej grupie, a teraz są razem w klasie. Tak bardzo się na nie cieszyła.
Na tą okoliczność musiałam stanąć za wysokości zadania i troszkę ogarnąć mieszkanie, a przede wszystkim pokój mojej królewny.
Przyznam, że moje dziecko mnie zaskoczyło. Bo od razu po przyjściu ze szkoły do domu bez marudzenia szybciutko zjadło obiad i zabrało się za odrabianie lekcji, które poszły równie sprawnie, po czym samo zadeklarowało pomoc w sprzątaniu swojego pokoju.
Chyba troszkę jej było wstyd, że na po podłodze plątają się drobne ścinki z pracy plastycznej, którą wykonywała poprzedniego dnia na zajęcia.
Najpierw zaczęłyśmy od układania zabawek na regale, potem podlałyśmy kwiatki. Pościerałyśmy stół i wytarłyśmy kurze z mebli. Na sam koniec odkurzyłam podłogę i dywan.
Pokój już był gotowy na przyjęcie gościa, ale reszta domu niestety nie.
Trzeba było jeszcze odkurzyć i umyć podłogę przede wszystkim w korytarzu, kuchni i łazience. Uzupełniłam też mydło w płynie i papier toaletowy w WC.
Na szczęście z wszystkim zdążyłyśmy na czas.
Dziewczynki świetnie się bawiły. Ja natomiast byłam spokojna, że dom jest czysty i bez obaw obie mogą chodzić na bosaka, bo przy tak świetnej zabawie kto by pamiętał o kapciach...

Niestety ta czystość nie trwała zbyt długo. Po wizycie Wiktorii znów odkurzacz miał troszkę pracy, bo wszędzie były okruchy z paluszków i ciastek .