Na dziś moja córcia umówiła się na
zabawę ze swoją koleżanką z klasy, Wiktorią.
Już od początku tygodnia chodziła i
mówiła o tym spotkaniu. Dziewczynki znają się jeszcze z
przedszkola. Były w jednej grupie, a teraz są razem w klasie. Tak
bardzo się na nie cieszyła.
Na tą okoliczność musiałam stanąć
za wysokości zadania i troszkę ogarnąć mieszkanie, a przede
wszystkim pokój mojej królewny.
Przyznam, że moje dziecko mnie
zaskoczyło. Bo od razu po przyjściu ze szkoły do domu bez
marudzenia szybciutko zjadło obiad i zabrało się za odrabianie
lekcji, które poszły równie sprawnie, po czym samo zadeklarowało
pomoc w sprzątaniu swojego pokoju.
Chyba troszkę jej było wstyd, że na
po podłodze plątają się drobne ścinki z pracy plastycznej, którą
wykonywała poprzedniego dnia na zajęcia.
Najpierw zaczęłyśmy od układania
zabawek na regale, potem podlałyśmy kwiatki. Pościerałyśmy stół
i wytarłyśmy kurze z mebli. Na sam koniec odkurzyłam podłogę i
dywan.
Pokój już był gotowy na przyjęcie
gościa, ale reszta domu niestety nie.
Trzeba było jeszcze odkurzyć i umyć
podłogę przede wszystkim w korytarzu, kuchni i łazience.
Uzupełniłam też mydło w płynie i papier toaletowy w WC.
Na szczęście z wszystkim zdążyłyśmy
na czas.
Dziewczynki świetnie się bawiły. Ja
natomiast byłam spokojna, że dom jest czysty i bez obaw obie mogą
chodzić na bosaka, bo przy tak świetnej zabawie kto by pamiętał o
kapciach...
Niestety ta czystość nie trwała zbyt
długo. Po wizycie Wiktorii znów odkurzacz miał troszkę pracy, bo
wszędzie były okruchy z paluszków i ciastek .