Z
rana każdy chciał przygotować śniadanie dla wszystkich i zrobiło się wielkie
zamieszanie, w końcu udało się podzielić obowiązki i resztę przegonić z kuchni.
Ela z Julią nakroiły: wędlin, sery i ułożyły na półmiskach, Malwina nakroiła
chleba i przygotowała warzywa: pomidory faszerowane, paprykę i grzybki z serem,
Renia zabrała się za serwowanie kawy i herbaty, ja z Michałem rozłożyliśmy stół
i nakryliśmy, Malwina przyniosła sałatki, przekąski. Ela zawołała mamę i dzieci
na śniadanie, było bardzo ciekawie, dużo wspomnień i opowieści o dzieciach, z
czego maluchy jak i nastolatki nie były zadowolone. Jak zjedliśmy, Ela
zaserwowała deser, a Julia kawę, później rozmowa przeniosła się na mały stolik
przy kanapie. Faceci zaproponowali posprzątanie naczyń i wysprzątanie kuchni.
Kobiety rozpoczęły swoje plotki, dzieci zajęły się grami, a my za sprzątanie…
Wstawiłem brudne naczynia do zmywarki resztę umyłem, Michał zabrał się za
ścieranie stołu, blatów kuchennych oraz lodówki na zewnątrz i kuchenki
mikrofalowej. Roman pozamiatał kuchnię i pościerał stół w salonie, wyprasował
obrus i zmienił. Przy obiedzie zaśpiewaliśmy Jubilatce 100 lat i złożyliśmy
życzenia, Pani Ula zajęła honorowe miejsce. Było pysznie, radośnie i dzieci
zaciekawione nie mogły się doczekać, kiedy babcia dostanie prezenty. Po obiadku
wnieśliśmy tort i szampana ponowne śpiewy i wręczanie prezentów, zaskoczeniom
nie było końca… W przerwie dziewczyny zmywały naczynia, aby niczego nie
zabrakło, Ewelinka rozlała sok na schodach, więc miałem zajęcie mycie schodów i
to zapewne nie ostatni raz przy tylu dzieciach, umyłem i pościerałem poręcze
schodów, któreś z dzieci robiło wzorki z masy tortowej. Malwina ciągle
przywoływała dzieci do porządku, ale jak to małe urwisy zrobiły sobie prysznic
w łazience, Michał pościerał armaturę w łazience i umył podłogę, dzieci robiły
tropy jak później się tłumaczyły. Zabawa była od rana do późnej nocy.