środa, 10 grudnia 2014

Urodziny…

         Z rana każdy chciał przygotować śniadanie dla wszystkich i zrobiło się wielkie zamieszanie, w końcu udało się podzielić obowiązki i resztę przegonić z kuchni. Ela z Julią nakroiły: wędlin, sery i ułożyły na półmiskach, Malwina nakroiła chleba i przygotowała warzywa: pomidory faszerowane, paprykę i grzybki z serem, Renia zabrała się za serwowanie kawy i herbaty, ja z Michałem rozłożyliśmy stół i nakryliśmy, Malwina przyniosła sałatki, przekąski. Ela zawołała mamę i dzieci na śniadanie, było bardzo ciekawie, dużo wspomnień i opowieści o dzieciach, z czego maluchy jak i nastolatki nie były zadowolone. Jak zjedliśmy, Ela zaserwowała deser, a Julia kawę, później rozmowa przeniosła się na mały stolik przy kanapie. Faceci zaproponowali posprzątanie naczyń i wysprzątanie kuchni. Kobiety rozpoczęły swoje plotki, dzieci zajęły się grami, a my za sprzątanie… Wstawiłem brudne naczynia do zmywarki resztę umyłem, Michał zabrał się za ścieranie stołu, blatów kuchennych oraz lodówki na zewnątrz i kuchenki mikrofalowej. Roman pozamiatał kuchnię i pościerał stół w salonie, wyprasował obrus i zmienił. Przy obiedzie zaśpiewaliśmy Jubilatce 100 lat i złożyliśmy życzenia, Pani Ula zajęła honorowe miejsce. Było pysznie, radośnie i dzieci zaciekawione nie mogły się doczekać, kiedy babcia dostanie prezenty. Po obiadku wnieśliśmy tort i szampana ponowne śpiewy i wręczanie prezentów, zaskoczeniom nie było końca… W przerwie dziewczyny zmywały naczynia, aby niczego nie zabrakło, Ewelinka rozlała sok na schodach, więc miałem zajęcie mycie schodów i to zapewne nie ostatni raz przy tylu dzieciach, umyłem i pościerałem poręcze schodów, któreś z dzieci robiło wzorki z masy tortowej. Malwina ciągle przywoływała dzieci do porządku, ale jak to małe urwisy zrobiły sobie prysznic w łazience, Michał pościerał armaturę w łazience i umył podłogę, dzieci robiły tropy jak później się tłumaczyły. Zabawa była od rana do późnej nocy.