Dziś czeka mnie sprzątanie pokoju w nowym mieszkaniu, do
którego się właśnie przeprowadziłam. Ostatnio pisałam jak sprzątałam kuchnię,
bo od niej zaczęłam porządki. Może to dziwne, że nie zaczęłam od pokoju, gdzie
się przecież śpi, ale chwilowo nie śpię w ogóle w mieszkaniu. Nocuję u
koleżanki, a jutro mają mi wstawić łóżko, które sobie kupiłam z okazji
przeprowadzki. No to pokój musi już dziś być wysprzątany na błysk. Odkurzanie
przestrzeni pod łóżkami/sofami/meblami jeśli możliwy jest dostęp, dosłownie
wszędzie
gdzie tylko się da – od tego zaczęłam. Ale to nip koniec
zabawy z kurzem, a raczej z jego usuwaniem, bo potem zabrałam się za wytarcie kurzy
z mebli, półek, grzejników, parapetów. Było tak zakurzone, że musiałam 2 razy
ścierać kurze i dalej było brudno. Więc wzięłam się dodatkowo za mycie szafek,
mebli z zewnątrz i w środku. Zostawiłam wszystkie drzwi z szafek pootwierane,
otworzyłam okno, żeby się porządnie wywietrzyło i sama się poszłam przewietrzyć.
Wróciłam po pół godzinie. Zamknęłam okno i dalej sprzątałam pokój. Zostało mi
jeszcze tylko czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia oraz umycie
podłóg. Postanowiłam je też wypastować. Jak sprzątanie to już na Maksa. Jedyną rzeczą,
jaką postanowiłam Teraz nie robić to było mycie okien. Odłożyłam to już na wiosnę,
w zimie jest na to zdecydowanie za zimno. Jeszcze tylko dziś nocuję u koleżanki,
a od jutra wprowadzam Się na dobre. I będę sprzątać dalsze pomieszczenia. Teraz
wybieram się na porządny obiad i zasłużony odpoczynek. Moje mieszkanko robi się
coraz schludniejsze i zdatne do mieszkania.