Weekend zleciał pracowicie, w piątek zabrałem
się za mycie okien, nie mam, co narzekać pogoda dopisała, najważniejsze, że
było ciepło i nie padało, zrobiłem pranie wyprałem zasłony i firany, umyłem
parapety i grzejniki. W sobotę zabrałem się za łazienkę: umyłem płytki, wannę
oraz umywalkę, umyłem i wypolerowałem lustra i powierzchnie szklane, umyłem i
zdezynfekowałem toaletę, umyłem pralkę na zewnątrz i łazienka ogarnięta.
Następnym punktem to sprzątanie kuchni: wytarłem kurze z wszystkich
powierzchni, umyłem fronty szafek, umyłem stół oraz wyszorowałem zlewozmywak
oraz umyłem lodówkę na zewnątrz, a także umyłem piekarnik i wyczyściłem w środku,
na koniec odkurzyłem podłogę i umyłem. Zrobiłem sobie małą przerwę i musiałem
się wybrać po zakupy, Eli brakło kilku dodatków do wypieków oraz kilku
składników, bo znalazła jakąś super świąteczną sałatkę i chce zrobić małą
porcję na wypróbowanie czy można ją podać na święta. Po obiedzie zabrałem się
za sprzątanie małego pokoju, wytarłem kurze z mebli, parapetu oraz biurka,
odkurzyłem podłogę, następnie umyłem. Do kolacji udało mi się wykonać wszystkie
prace, po kolacji niby to umówiony z kumplem wybrałem się go galerii po
prezenty dla Eli. Mam już upatrzone kilka rzeczy, które zauważyłem, że wpadły
Eli w oko przy wcześniejszych zakupach mikołajkowych, ale na początku miesiąca
nie mogliśmy tyle szaleć, zwłaszcza, że mieliśmy kilka nieprzewidzianych
wydatków. Wybrałem sweterek oraz bluzeczkę, w kosmetycznym sklepie odebrałem
zamówiony zestaw perfum i najlepsze to strój sportowy i hantelki. Ela zabiera
się już od miesiąca do zakupu i ćwiczeń, ale nigdy nie ma czasu. Mam nadzieję,
że będzie zadowolona.