środa, 26 listopada 2014

awaria łaziekowa

kilka dni temu przyszła do mnie koleżanka ,która obiecała mi trochę pomóc w domowych pożarkach bo byłam trochę przeziębiana i nie bardzo miałam sile na tzw sprzątanie Basia bo tak ma na imię moja koleżanka postanowiła pomoc mi w wysprzątaniu łazienki i tak umyła okno w łazience wyszorowała pięknie płynem do szyb lustro w toaletce po wycierała z kuchu kafelki tj glazurę kafelka bo bardzo lobie jak się pyszczy tak że można się w niej przeglądać na koniec umyła podłogę i wannę myjąc jednak wannę odstawiła mi rurę ściekową tzw węża od spływu pralki pech chciał że po sprzątaniu jak to sprzątaniu doszłam do wniosku że w takim razie ja też dołożę się do tego sprzątania i opiorę firanki ,i pewnie nie było by w tym nić dziwnego gdyby nie fakt ze piorę piorę pralka chodzi a ja cała szczęśliwa jak to czysto mam w łazience poszłam sobie do pokoju i zajęłam się pracą na komputerze a wcześniej zamykając drzwi od łazienki aby pralka się nie tłukła i nie przeszkadzała mi w pracy tymczasem już się pewnie domyślacie co się stało jakie było moje zdziwienie kiedy po dwóch godzinach weszłam z impetem do jak myślałam pięknie posprzątanej łazienki a tam cała podłoga na powrót zalana aż pod przedpokój i cała operacje sprzątania trzeba było zacząć od początku z powodu żle odstawionej rury od pralki tak rozpoczełąm swoją przygode ze sprzotaniem przedświątecznym