Ciocia Bułeczka, o której już kiedyś opowiadałam zaprosiła
kilka osób na przyjęcie imieninowe. Przyszłyśmy z moją młodszą siostrą Patrycją
wcześniej, żeby wesprzeć Ciocię w przygotowaniach. Lubimy wspólne zajęcia z naszą
Bułeczką. Wchodzimy do domu, a Ciocia siedzi za stołem nad filiżanką kawy i
taka zamyślona, medytuje czy jak? Po stole i kredensie walają się brudne naczynia.
Spojrzałyśmy po sobie z Patrycją; to do Cioci niepodobne… „Ciociu, wszystko w
porządku?” spytała Patrycja. „Tak, tak. Witajcie dziewczyny. Siedzę sobie i
odpoczywam trochę”, odparła Ciocia. „Ale Ciociu, za 2 godziny goście
przychodzą, a tu wszystko w takim nieładzie”, rzekłam. A Ciocia: „To nic, zdążę.
Ciasto upieczone, nawet 2. I bułeczki. A Wy miałyście przynieść sałatkę”. „Tak,
mamy duży zapas sałatki”. A Ciocia dalej siedzi. Postanowiłyśmy z Patrycją
niezwłocznie działać. Bez namysłu zabrałam się za wytarcie kurzy z
obrazów/lamp/bibelotów/książek itp. oraz opróżnienie kosza na śmieci. A
Patrycja skrzętnie podjęła odkurzanie i mycie schodów oraz podłóg. Potem powiedziałam
jej: „Weź na siebie umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki, a mi
zostaw uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie”. Jeszcze tylko wymiana
ręcznikógotowe! Ciocia Bułeczka wstała spokojnie od stołu, powolnym krokiem
zbliżyła się do zlewu i odstawiła filiżankę po kawie. Potem z niedowierzaniem rozejrzała
się wokoło. „Dziewczyny, jak tu czysto, dziękuję. Tak nie miałam dzisiaj siły
na nic”, powiedziała I dodała „Zostało jeszcze tylko umycie blatów/stołów/lad
kuchennych, ale to ja już zrobię”. „Nie, nie Ciociu, my dokończymy wszystko”,
odparła Patrycja biorąc szmatkę i zabierając się do ścierania. I to już był
naprawdę koniec sprzątania.