niedziela, 23 listopada 2014

Szybkie przedpołudniowe sprzątanie w toważystwie kota



Weekend powinno się podobno spędzać na odpoczynku. No niby tak, ale jak człowieka złoży  infekcja to nie ma siły i przy niedzieli weźmie się d ogarniania mieszkania. Tak więc nie bacząc na to co mogą sobie sąsiedzi powiedzieć   odpaliłem w południe odkurzacz i  odkurzyłem podłogi w całym mieszkaniu, potem   jeszcze  zmyłem podłogi tam, gdzie to było możliwe. Wystawiłem z łazienki kuwetę ku niezadowoleniu mojego kota – Spaślaka i zabrałem się za dezynfekcję muszli klozetowej,  mycie armatury i zmycie wszystkich szklanych powierzchni w łazience. Sprzątnąwszy co tam w łazience jeszcze było trzeba przeniosłem się do kuchni  by się przekonać, że Spaślak siedzi na parapecie i  pomiaukuje na przelatujące kawki, no pewnie – upolował by sobie jakąś spryciula.
Niestety kocisko nie miało dziś szczęścia i musiałem je  przenieść na  krzesło, żeby w spokoju zetrzeć kurze z parapetu i mebli,  po czym zabrałem się za mycie z zewnątrz lodówki, kuchenki mikrofalowej i innych sprzętów AGD.  Starcie kurzy z mebli nie ominęło też mojego pokoju, ale dzięki   dobremu tempu udało mi się skończyć sprzątanie  przed południem i mogłem w spokoju usiąść przed telewizorem, co oczywiście wykorzystał kot wskakując mi na kolana i razem ze mną oglądając konkurs skoków narciarskich.