Niedawno obchodziliśmy z mężem
dziesiątą rocznicę ślubu.
Nie do wiary, że już tyle czasu
minęło.
Zastanawiałam się co przygotować na
tą okazję. Już zaczęłam planować romantyczną kolację. Nawet
wyjęłam i odświeżyłam odświętną zastawę. Obrus też już był
gotowy.
Jakież było me zdziwienie kiedy to
mąż oświadczył mi, że zabiera mnie z tej okazji na uroczystą,
pyszną kolację do restauracji.
Nie powiem ucieszyłam się, bo nie
musiałam się martwić gotowaniem, dekoracją stołu, no i
oczywiście późniejszym sprzątaniem: myciem naczyń, ścieraniem
blatów kuchennych i stołu.
Wieczorkiem ubraliśmy się elegancko i
wyszliśmy świętować naszą rocznicę.
Restauracje była przepiękną. Stoliki
ładnie nakryte i przystrojone. W pomieszczeniu unosił się
delikatny zapach świeżych kwiatów.
Jedzenie byłe wyśmienite! Ja na pewno
tak pysznej kolacji bym nie potrafiła przygotować. A obsługa miła
i uśmiechnięta.
Przez cały ten czas czułam się
wyjątkowo, jak królewna.
To był cudowny wieczór.
Na koniec udaliśmy się na długi,
romantyczny spacer uliczkami nieopodal rynku naszego miasta.
Na szczęście pogoda tego dnia nam
sprzyjała. I choć było zimno jak na listopad przystało to niebo
lśniła tysiącem gwiazd tylko dla nas.
Ta historia jest dla tych co nie
wierzą, że mężczyzna może pamiętać o ważnych wydarzeniach
swojej rodziny.
A ci co nie pamiętają – mam
nadzieje, że po przeczytaniu tego tekstu zaczną pamiętać o swoich
kobitkach, które na co dzień stoją przy garach, zajmują się
praniem, odkurzaniem, ścieraniem kurzy, myciem podłóg i wieloma
innymi pracami domowymi.
Panowie! W nagrodę dla waszych żon,
narzeczonych, dziewczyn, które z miłości tak o was dbają
zafundujcie im choć te parę chwil radości i zabierzcie je choćby
bez okazji na taką romantyczną kolację. A znów zobaczycie w ich
oczach ten blask, który być może już troszkę przygasł.
Pozdrawiam :))