Pamiętam nasze
pierwsze mieszkanie. Znaleźliśmy mieszkanie blisko centrum w spokojnej okolicy.
Umówiliśmy się z wcześniejszą lokatorką na przekazanie kluczy o 16. Pani Edyta
mówi, że wszystko wysprzątane, tylko czeka aż kuzyn przyjedzie zabrać kilka
rzeczy. Przychodzimy punktualnie a tu bałagan i narzekania, że spokojnie nie
może się spakować. Na podłodze błoto, piach i kamienie, kuchnia wygląda jak
nieszczęście, meble brudne aż się kleją, kuchenka przypalona i zalana wodą
totalna masakra. Pierwsze wrażenie lepiej nie mówić, od razu zaczyna się kłótnia.
Dzwonimy do właścicielki i przedstawiamy sytuację, Pani Kasia przeprasza i
tłumaczy, że o niczym nie wiedziała proponuje obniżenie odstępnego o 100
złotych za pierwszy miesiąc w zamian za doprowadzenie mieszkania do ładu. Zgadzamy
się, czekamy aż Pani Edyta opuści mieszkanie i zabieramy się do sprzątania. Na
początku podział obowiązków i do roboty. Biorę się za ścieranie i mycie podłóg,
następnie ścieram kurze z mebli i parapetów. W tym czasie Ela zajęła się
kuchnią, wyczyściła kuchenkę gazową, umyła meble na zewnątrz oraz w środku,
woła, że jeszcze myje lodówkę i kuchnia czysta. Jak Ci się podoba w naszym
mieszkanku? Dziewczyna odpowiada mam nadzieję, że jak wszystko ogarniemy to
będzie dużo przyjemniej, zgadzam się z uśmiechem. Biorę się za sprzątanie
łazienki, po kolei wszystko szoruję mleczkiem do czyszczenia, czyszczę płytki,
szoruję wannę oraz czyszczę i dezynfekuję toaletę. Około godziny 21 jesteśmy
wykończeni. Sprawdzamy w Internecie gdzie można zamówić coś na wynos, jest pizza
i kebab. Wybieramy kebab, sałatki oraz piwo. Przy pracy nawet nie zwróciliśmy uwagi,
jacy jesteśmy głodni. Siadamy do kolacji, wznosimy toast za Nas i wspólne
mieszkanie i zaczynamy jeść i rozmawiać co dokupimy aby mieszkanie ożywić. W
końcu wolne, bierzemy kąpiel, idziemy spać. To był ciężki dzień…