Powiedz mi jak sobie poradzisz z
utrzymaniem porządku w domu, przecież słabo widzisz? Takie pytanie
niegdyś usłyszałam jeszcze przed ślubem od mojej teściowej.
Kobieta widząc moje zmieszanie, zakłopotanie, choć trudno to tak
do końca nazwać próbowała wybrnąć z sytuacji i zaczęła
wyjaśniać, że o zwykłe ścieranie kurzy,
czy mycie naczyń jej nie chodziło tylko np o mycie okien. Tam łatwo
o pozostawienie smug, mówiła.
Słysząc to wiedziałam, że muszę ją
wyprowadzić z błędu. Przecież jak ktoś słabo widzi, to nie
znaczy, że do niczego się już nie nadaje. Może pewne czynności
wykonywać wolniej jak na przykład odkurzanie podłóg, dywanów
czy mycie okien, ale jest w stanie to zrobić.
Może nie robię pewnych rzeczy o każdej
porze, bo do niektórych czynności jak zamiatanie czy odkurzanie
podłóg, albo ścieranie kurzy z mebli potrzebuje światła
dziennego, a najlepiej słonecznego dnia. Choć i przy pochmurnej
pogodzie takiej jak dziś też daję radę.
Najlepszym przykładem, że nie tylko
osoba słabo widząca jest w stanie sobie poradzić ze wszystkimi lub
z większością prac domowych jest mój niewidomy wujek.
Kiedyś jego żona powiedziała, że on
lepiej myje naczynia od niej. Nie ma też z kłopotów z opróżnieniem
kosza na śmieci, czy umyciu umywalki po goleniu.
Teraz, gdy do nas czasem przyjeżdża
widzi, że umiem sobie poradzić ze wszystkim i, że niepotrzebnie
miała obawy.
Choć przyznam przekonać ja do tego
nie było łatwo. O teście jaki mi kiedyś zrobiła napiszę innym
razem.