poniedziałek, 3 listopada 2014

Po wolontariacku



W ramach udzielania się w stowarzyszeniu wolontariuszy pomagałem ostatnio pewnej pani posprzątać dom, sama nie mogła wszystkiego ogarnąć, bo  chodzi o kulach po wypadku, także   potrzebowała pomocy wolontariuszy, gdyż  nie ma w mieście nikogo z rodziny, kogo mogłaby o pomoc poprosić. Tak, więc wżąwszy do towarzystwa moją dobrą koleżankę ruszyliśmy na wielkie sprzątanie u tej sympatycznej pani, która nie dała nam wziąć się od razu do roboty, tylko uraczyła nas na przywitanie kawą i ciastem.
Okazało się, że największy wyzwaniem była kuchnia, która już prosiła się o gruntowne sprzątanie. Podczas gdy koleżanka zajęła się myciem stołu, i blatów kuchennych, ja umyłem lodówkę, mikrofalę i inne urządzani z zewnątrz i od środka. Nie zajęło nam to dużo czasu, mimo, iż kuchnia była naprawdę duża. Pozostało nam zetrzeć kurze z mebli kuchennych i umyć je porządnie z zewnątrz, po czym wziąwszy mopa w garść zmyć całą podłogę.
Reszta tego dnia upłynęła nam na grze w warcaby i scrabble z właścicielką mieszkania. Była nam wdizczna, ze ma z głowy całe to sprzątanie kuchni i nie musi sama ścierać kurzy z mebli, zmywać podłóg, myć lodówki, kuchenki mikrofalowej i całego kuchennego sprzętu, którego ma sporo.