W ramach
udzielania się w stowarzyszeniu wolontariuszy pomagałem ostatnio pewnej pani
posprzątać dom, sama nie mogła wszystkiego ogarnąć, bo chodzi o kulach po wypadku, także potrzebowała pomocy wolontariuszy, gdyż nie ma w mieście nikogo z rodziny, kogo mogłaby
o pomoc poprosić. Tak, więc wżąwszy do towarzystwa moją dobrą koleżankę
ruszyliśmy na wielkie sprzątanie u tej sympatycznej pani, która nie dała nam
wziąć się od razu do roboty, tylko uraczyła nas na przywitanie kawą i ciastem.
Okazało się,
że największy wyzwaniem była kuchnia, która już prosiła się o gruntowne sprzątanie.
Podczas gdy koleżanka zajęła się myciem stołu, i blatów kuchennych, ja umyłem
lodówkę, mikrofalę i inne urządzani z zewnątrz i od środka. Nie zajęło nam to
dużo czasu, mimo, iż kuchnia była naprawdę duża. Pozostało nam zetrzeć kurze z
mebli kuchennych i umyć je porządnie z zewnątrz, po czym wziąwszy mopa w garść
zmyć całą podłogę.
Reszta tego dnia
upłynęła nam na grze w warcaby i scrabble z właścicielką mieszkania. Była nam
wdizczna, ze ma z głowy całe to sprzątanie kuchni i nie musi sama ścierać kurzy
z mebli, zmywać podłóg, myć lodówki, kuchenki mikrofalowej i całego kuchennego sprzętu,
którego ma sporo.