Ostatnio
odwiedzili nas znajomi, z którymi byliśmy na wakacjach we Włoszech mianowicie w
malowniczym Bibione. Tomek z Kasią i ja z Elą mieliśmy wspólny domek, który
składał się z dwóch oddzielnych pokoi z sypialniami i łazienką, wspólna była
tylko kuchnia. Za 5 dniowy pobyt mieliśmy posprzątać 5 domków, włącznie z
naszym. Na początku ciężkie sprzątanie, a potem błogie lenistwo, super
wypoczynek. Na pierwszy ogień podzieliliśmy obowiązki, i zaczynamy od naszego
domku. Dziewczyny zagoniliśmy z Tomkiem do mycia okien, prania firan i zasłon,
także miały zająć się kuchnią. Ela z Kasią wytarły kurze z mebli, półek, grzejników,
parapetów. Następnie odkurzyły podłogę, zabrały się za umycie blatów
kuchennych, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, mikrofali, piekarnika.
Zmyły podłogę, w tym czasie odkurzaliśmy swoje pokoje i sypialnie:
wytrzepaliśmy materace i dywany, poodkurzaliśmy podłogi i zabraliśmy się do
ścierania kurzy z mebli. Mycie podłóg troszkę więcej czasu nam zajęło, bo
brakło sprzętu i trzeba było tradycyjnie szmata i na kolana… Zabraliśmy się za
łazienki. Umyliśmy i zdezynfekowaliśmy
toaletę, wyszorowałem armaturę i kabinę prysznicową, umyłem pralkę na zewnątrz,
pościerałem podłogę oraz umyłem i wypolerowałem lustra. Wymieniłem ręczniki,
uzupełniłem mydło w płynie i koniec roboty. Razem zabraliśmy się za werandę,
poodkurzaliśmy i umyliśmy schody, wytarliśmy kurze i umyliśmy poręcze ze
schodów i gotowe. Najbardziej pracochłonne było czyszczenie zewnętrzne
lamp/elementów oświetlenia, wyglądały na stylowe i drogie, więc nie chciałem
narażać się na dodatkowe koszty. Dziewczyny opróżniają kosz ze śmieci i
wszystko wysprzątane. Domek doprowadziliśmy do czystości w 5 godzin, wszyscy wznosimy
toast jest super. Jutro wieczorem koniec roboty i zaczynamy wakacje…