czwartek, 27 listopada 2014

Sprzątanie, odpoczywanie.


       Ostatnio odwiedzili nas znajomi, z którymi byliśmy na wakacjach we Włoszech mianowicie w malowniczym Bibione. Tomek z Kasią i ja z Elą mieliśmy wspólny domek, który składał się z dwóch oddzielnych pokoi z sypialniami i łazienką, wspólna była tylko kuchnia. Za 5 dniowy pobyt mieliśmy posprzątać 5 domków, włącznie z naszym. Na początku ciężkie sprzątanie, a potem błogie lenistwo, super wypoczynek. Na pierwszy ogień podzieliliśmy obowiązki, i zaczynamy od naszego domku. Dziewczyny zagoniliśmy z Tomkiem do mycia okien, prania firan i zasłon, także miały zająć się kuchnią. Ela z Kasią wytarły kurze z mebli, półek, grzejników, parapetów. Następnie odkurzyły podłogę, zabrały się za umycie blatów kuchennych, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, mikrofali, piekarnika. Zmyły podłogę, w tym czasie odkurzaliśmy swoje pokoje i sypialnie: wytrzepaliśmy materace i dywany, poodkurzaliśmy podłogi i zabraliśmy się do ścierania kurzy z mebli. Mycie podłóg troszkę więcej czasu nam zajęło, bo brakło sprzętu i trzeba było tradycyjnie szmata i na kolana… Zabraliśmy się za łazienki.  Umyliśmy i zdezynfekowaliśmy toaletę, wyszorowałem armaturę i kabinę prysznicową, umyłem pralkę na zewnątrz, pościerałem podłogę oraz umyłem i wypolerowałem lustra. Wymieniłem ręczniki, uzupełniłem mydło w płynie i koniec roboty. Razem zabraliśmy się za werandę, poodkurzaliśmy i umyliśmy schody, wytarliśmy kurze i umyliśmy poręcze ze schodów i gotowe. Najbardziej pracochłonne było czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia, wyglądały na stylowe i drogie, więc nie chciałem narażać się na dodatkowe koszty.  Dziewczyny opróżniają kosz ze śmieci i wszystko wysprzątane. Domek doprowadziliśmy do czystości w 5 godzin, wszyscy wznosimy toast jest super. Jutro wieczorem koniec roboty i zaczynamy wakacje…