Na weekend
zapowiedziała się z odwiedzinami przyszła Teściowa. Plan jest taki wysprzątać
całe mieszkanie na błysk, to tak jakby sanepid miał przyjechać na otwarcie lokalu.
Mam cały dzień z dziewczyną, aby wszystko perfekcyjnie przygotować. Ela bierze
się za sprzątanie kuchni oraz łazienki a ja za pokoje i przedpokój. Na początku
biorę się za zamiatanie podłóg, następnie za ścieranie kurzy z mebli,
parapetów. Wołam Elu jak idzie, to się uśmiecha i mówi, że kończy przygotowywać
obiad oraz sałatki i bierze się za sprzątanie, podpowiada żebym uprał firany
oraz umył okna. Nastawiam pranie i biorę się za mycie okien, czyszczę następnie
poleruje na błysk i wyglądają jak nowe. Muszę pościerać podłogi i będzie ok. Ela
chwali się, że kończy myć półki, czyści blaty w kuchni, ściera stół, opróżnia
kosz ze śmieci i kuchnia czysta. Idę wyrzucić śmieci i wracam do roboty.
Wieszam firany, ustawiam kwiaty na parapecie i sprawdzam czy dobrze wygląda.
Dziewczyna kończy sprzątać łazienkę, zmywa podłogę, jeszcze wypolerować lustro
i gotowe. Jak wychodzi to staje i klaska z zachwytu, muszę częściej zapraszać
mamę do nas, od razu lepiej wygląda mieszkanie. Jeszcze tylko wytrzeć kurz z
lamp oraz obrazów i po robocie. Patrzę czy obrazy równo wiszą, jest ok. Myje wszystkie
drzwi w mieszkaniu i po sprzątaniu. Teraz czekamy, aby odebrać Teściową z
dworca i mamy dwa dni na różne atrakcje. Wybieramy się do kina, idziemy
przepłynąć się promem po Wiśle, planujemy spacer po czerwonym placu oraz mamy wycieczkę
z przewodnikiem po górach pieprzówkach itp. Mam nadzieję, że pogoda dopisze.