Ładną mamy jesień
w tym roku, ale i tak musiało trafić na mnie, że jak się wybrałem do kina to w
jedyny dzień w tygodniu, w który zebrało się na małą ulewę. Jako, że miałem
rezerwację, nie było wyjścia i nie mogłem się cofnąć do ciepłego i suchego mieszkanka.
Jak by tego było mało najbliższy autobus miałem za 30 minut więc ruszyłem
piechotą ku galerii. Na szczęście miałem
w plecaku parasol, ale i tak, gdy dotarłem do kina nogawki miałem mokre. Stwierdziwszy, że mam jeszcze niecałą godzinę do filmu poszedłem do galeriowej
kawiarni rozgrzać się gorącą czekoladą, przy wejściu spotkałem sprzątaczkę
zmywającą podłogę po przemarszu grupki nastolatków. Oczywiście nanoszone było w całym budynku i pewnie
sprzątaczki miały robotę ze zmywaniem podłóg do samego zamknięcia sklepu.
Dwie godziny
później wychodząc z galerii po udanym seansie przekonałem się, że deszcz nadal pada,
na szczęście już w mniejszej ilości, panie sprzątaczki nadal uwijały się przy
zmywaniu podług. Jako, że nie przestawało padać to wsiadłem w autobus i
podjechałem sobie kilka ulic zamiast standardowo iść na piechotę.