poniedziałek, 3 listopada 2014
Z odwiedzinami u cioci Bułeczki
Postanowiłam odwiedzić ciocię. Nikt już nawet nie pamięta, jak ona naprawdę ma na imię, ale wszyscy nazywają ją Ciocią Bułeczką. Jest ona wyśmienitą kucharką, piecze przepyszne ciasta, ciasteczka, a jej specjalnością są bułeczki drożdżowe. Piecze różne te bułeczki, z czekoladą i z makiem, z z rodzynkami i wiele innych. Wbrew swej ksywie ciocia wcale nie wygląda jak bułeczka. Jest uroczą, szczupłą panią w średnim wieku. Jest energiczna i bardzo ruchliwa. Nasza Bułeczka oprócz gotowania i pieczenia bardzo dba o porządek w domu. Sprzątanie to również jej mocna strona. Po każdym gotowaniu lub pieczeniu Ciocia Bułeczka obowiązkowo czyści i sprząta całą kuchnię. Umycie stołu do podstawa, wiadomo, że stół zawsze się brudzi. Ciocia przeciera z kurzy i z wszelkich okruszków wszystkie blaty kuchenne, myje kuchenkę gazową po gotowaniu. Po wszystkich gospodarczo-kuchennych zajęciach trzeba też pozamiatać i umyć podłogi, co ciocia zawsze czyni. Ale do rzeczy. Postanowiłam odwiedzić Ciocię Bułeczkę. Umówiłyśmy się, że będziemy piec rogaliki drożdżowe z dżemem. Do pomocy miały dołączyć się dzieciaki. Ciocia ma 10-letnią córeczkę Emilkę i 8-letniego synka Filipka. Zapowiadała się więc przednia zabawa z rogalikami i z dzieciakami. Ciocia przygotowała już wszystkie niezbędne składniki. Gdy przyszłam od razu zabrałyśmy się do roboty. Najpierw wyroniłyśmy ciasto i odstawiłyśmy je, aby urosło. Był ciepły dzień, więc miałyśmy szeroko otwarte okno w kuchni. Gdy akurat wyrabiałyśmy ciasto zerwał się bardzo duży wiatr, który chyba zapowiadał burzę... W następnej części opowiem, co działo się dalej. Zdradzę tylko, że bez mycia wszystkich szafek kuchennych oraz mycia i szorowania podłogi się nie obeszło.