Był piękny listopadowy poranek, więc postanowiłyśmy z córką pospacerować z psem.
Kiedy spacerowałyśmy sobie osiedlem willowym, ulicą Lipową niespodziewanie spotkałyśmy dawną
koleżankę mojej mamy Panią Irenę .
Zaczęłyśmy sobie miłą pogawędkę, w trakcie której
dowiedziałyśmy się, że starsza Pani będzie miała gości i musi posprzątać dom
ale nie ma już tyle siły.
Po naradzie z córką postanowiłyśmy, że pomożemy staruszce w
kłopocie.
Zapytałyśmy Panią Irenkę , co chciałaby żebyśmy jej
posprzątały, a ona z uśmiechem odparła iż
Każda pomoc jej się
przyda i będzie wdzięczna.
Zakasałyśmy więc ręce i wzięłyśmy się do pracy wytarłyśmy kurze ,umyłyśmy podłogi, lustra, umyłam okna,
córka wytarła blaty i szafki w kuchni .
Na koniec zmieniłyśmy i wyprałyśmy pościel, kiedy podniosłam
materac aby go wytrzepać znalazłam pod nim piękny wisiorek z łańcuszkiem.
Radość Pani Ireny ze
znaleziska nie miała końca , bo była to rodzinna pamiątka , która przechodziła
z matki na córkę a właśnie miała przyjechać
córka staruszki .
Będzie dobra okazja aby jej to dać odparła Pani jeszcze raz
nam za wszystko dziękując .
Po kilku godzinach sprzątania wypiłyśmy herbatę i poszłyśmy
do domu.