Nieplanowane
wychodzi najlepiej. Kilka razy znajomi zapraszali nas do siebie, ale zawsze coś
wypadło: pracująca sobota, wyjazd do lekarza, grypa itp. Dzwonię do Irka
wieczorem, mówię, że wpadniemy obejrzeć remonty, kolega jest zadowolony. Ponad
rok się nie widzieliśmy. Informuję, że będziemy około godziny 17 w Jaśle, Irek
mówi, że podjedzie po nas. Irek mieszka z żoną Alą. Mówię Eli o wyprawie, jest
zadowolona, w końcu wypad poza dom. Docieramy punktualnie, witamy się i
jedziemy. Jest pięknie, góry, lasy to będzie, co zwiedzać mówi Ela. Docieramy
do domu, chwalimy nowy wystrój podwórka oraz domu. Jak będziemy robić remont
mieszkania to Cię wynajmiemy, Irek zadowolony z komplementu oprowadza nas. Podłogi
lśnią jak wypolerowane, tak jak meble, pytam to dzisiaj dopiero się wprowadzacie?
Wszystko jak nowe, Irek się śmieje i mówi na ucho Ala mnie zagoniła do roboty,
pozmywałem podłogi, pościerałem kurze, nawet prasowałem firany, świetnie
zachwalamy z dziewczyną. Ala zaprasza na kolację, pięknie pachnie wołamy
równocześnie. Wznosimy toast i zaczynamy ucztę. Siedzimy, jemy, rozmawiamy, pijemy
aż zastaje nas 1: 30, dziewczyny idą spać, a my jeszcze debatujemy o sporcie,
polityce. Z rana słyszę jakieś stukanie, odkurzanie. Ela budzi mnie, wstawaj dochodzi
10 za godzinę wycieczka nad Solinę.
Przecieram oczy, moje kochanie już wyszykowane, śmieje się
ze mnie to żeście po pili. Biorę kąpiel, jem z Irkiem śniadanie. Pracujące
kobiety mamy, pozmywały naczynia, pomyły podłogi, wysprzątały kuchnię. Wołają
zbierajcie się za 15 minut jedziemy, z uśmiechem dziewczyny oświadczają dzisiaj
wy macie dyżur w kuchni. Zgadzamy się i w drogę. W drodze z Irkiem planujemy
jak najwięcej atrakcji, zwiedzanie Soliny, obiad nad jeziorem, rejs statkiem i
inne. To wystarczy wrócimy późnym wieczorem i nasz dyżur zleci zanim się rozpocznie…