Tydzień za
tygodniem coraz bliżej Święta i choć w mieście jeszcze nie świeci się od
wszelakich ozdób bożonarodzeniowych to trzeba już pomyśleć o tym, co chciało by
się dobrego na ten okres przygotować, bo w końcu nie można, co roku wcinać tych
samych ciast i sałatek. Z takim to nastawieniem spędziłem godzinkę przed ekranem
komputera szperając w czeluściach Internetu za ciekawymi przepisami, po czym
sporządziłem listę zakupów i byłego już gotów wyjść do najbliższego marketu po produkty,
gdy omiotłem wzrokiem moją kuchnię.
Pomyślałem
sobie, że zanim wyjdę dobrze by było przynajmniej odkurzyć i zmyć podłogę i
niech sobie schnie, gdy ja będę na zakupach. Odpaliłem, więc muzyczkę z
komputera i wziąłem się za małe sprzątanko kuchni, jednak coś mnie tknęło i zamiast
tylko zmyć i odkurzyć podłogę zabrałem się za całą kuchnię wycierając kurze z
mebli, myjąc lodówkę oraz inne sprzęty z zewnątrz, zmywając stół i blaty
kuchenne a dopiero na końcu odkurzyłem podłogę i ją porządnie zmyłem. Było jeszcze dość wcześnie by zrobić zakupy
gdy na zewnątrz jest widno tak więc chwyciwszy plecak ruszyłem z domu na
przystanek autobusowy a moja kuchnia schła sobie po nieoczekiwanym sprzątaniu.
Po powrocie rozpakowałem
mój nielekki już plecak i jeszcze tego wieczoru wypróbowałem jeden nowy przepis
na pyszne ciasto, które na pewno zrobię na Boże Narodzenie tymczasem miałem,
czym poczęstować koleżankę, jeśliby naszła ją ochota przyjść na dobrą kawę i
pogaduchy.