piątek, 21 listopada 2014
Przepis na sprzątanie
Umówiłam się z moją koleżanką, Alicją. Miałyśmy spotkać się w kawiarni, jest taka przytulna i miła. Przyjemnie się tam siedzi, gdy za oknem zimno i deszczowo. No i, co najważniejsze, dają tam wyśmienitą czekoladę na gorąco. Przyszłam trochę przed czasem, a znając życie wiedziałam, że Alicja raczej się spóźni. Usiadłam, zamówiłam pierwszą czekoladę na gorąco. Bo czekoladę to potrafię pić litrami. Wyciągnęłam książkę, zawsze jakąś ze sobą noszę. Jeszcze dobrze nie zaczęłam czytać, gdy moją uwagę zwróciła niecodzienna rozmowa. Obok przy stoliku siedziała starsza, sympatycznie wyglądająca pani z młodym chłopakiem. Staruszka dyktowała, a chłopak pilnie notował: "...odkurzanie i mycie podłóg - regularnie, co najmniej 2 razy w tygodniu; wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów - co tydzień, w każdą sobotę; mycie i dezynfekcja toalety oraz mycie umywalek i kabiny prysznicowej - - w każdy wtorek i piątek; czyszczenie zewnętrzne lamp, elementów oświetlenia - przynajmniej raz w ciągu mojej nieobecności; absolutnie niech ci do głowy nie przyjdzie żadne mycie luster i powierzchni szklanych, to muszę robić sama". "Ja zawsze takie kartki przyklejam sobie do ściany, żebym nie zapomniała co i kiedy mam robić" - odezwała się Alicja do piszącego chłopaka, aż się przestraszyłam, bo nie zauważyłam kiedy ona przyszła, tak się zasłuchałam. "Dobry pomysł" - odpowiedział chłopak. I między naszą czwórką: mną, Alicją oraz staruszką i chłopakiem nawiązała się rozmowa. Okazało się, że pani wyjeżdża na 6 tygodni do sanatorium i zostawia wnukowi pod opieką swój dom. Na koniec chłopak zażartował: "Babcia ładnie mi czas zorganizowała. Nie będę się nudzić. I dostałem bardo ładny i dokładny przepis na sprzątanie".